Zwycięstwo na początek roku. Metro ponownie pokonuje Czołg AZS Uniwersytet Warszawski

Kolejne zwycięstwo zaliczyli zawodnicy KS Metro, którzy bez straty pokonali na wyjeździe Czołg AZS Uniwersytet Warszawski. Wygrana okazała się bardzo cenna, ponieważ dzięki niej awansowali na trzecie miejsce w tabeli.

Choć pierwsza partia rozpoczęła się dość wyrównanie, to od stanu 4:4 kontrolę nad wynikiem przejęli siatkarze Metra, którzy systematycznie zaczęli budować swoją przewagę. Po kolejnym skutecznym ataku Pawła Mikołajczaka, który wszedł na boisko w podstawowym składzie, było już 11:15. Później jednak gospodarze odrobili straty i po punktowym bloku złapali kontakt z rywalami – 14:15. To było jednak wszystko, co mieli do powiedzenia w tym secie. Dwa ataki z krótkiej w wykonaniu Kraśniewskiego i dystans znów wynosił 4 punkty – 15:19. Przyjezdni kontrolowali już wynik do samego końca, a set zakończył efektowny as serwisowy w wykonaniu Mikołajczaka – 20:25.
 
Druga odsłona miała zupełnie inny przebieg, ponieważ tym razem gonić wynik musieli siatkarze Metra, którzy po kolejnej zepsutej zagrywce – tym razem w wykonaniu Kopyścia –  przegrywali już czterema oczkami (10:6). Znakomicie większość kontr wykorzystywali Ignatowski oraz Kubeł. Po chwili jednak w polu serwisowym stanął Przemysław Sprawka i w ciągu kilku minut sytuacja obróciła się o 180 stopni. U czołgistów pojawiły się problemy z wyprowadzeniem skutecznego ataku, przez co stracili 6 kolejnych oczek – 10:13. Podopieczni trenera Szczuckiego zdołali jeszcze powiększyć ten dystans (12:17), ale 2 autowe ataki jego zawodników i blok na Janku Kopyściu sprawiły, że Czołg w okamgnieniu doprowadził do remisu po 18. W końcówce sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, a drużyny wymieniały się prowadzeniem. W ostatnich akcjach dwa ataki gospodarzy zostały zablokowane i musieli oni pogodzić się z przegraną do 23.

Ostatnia partia obfitowała w zepsute zagrywki i nieskuteczne akcje, ale poziom w tej kwestii był bardzo wyrównany, przez co wynik przez dłuższy czas oscylował wokół remisu. Najpierw minimalnie lepsi byli zawodnicy trenera Kosmola, w dalszej części jednak wynik wskazywał na korzyść Metra. W samej końcówce gościom udało się wypracować sporą przewagę – 20:24 i wydawać się mogło, że sprawa jest jasna. Nic bardziej mylnego. Cztery szanse na zakończenie spotkania i żadna z nich nie została wykorzystana. Akademicy doprowadzili do remisu, a poziom emocji nagle wzrósł. Zawodnikom z Ursynowa udało się jednak postawić kropkę nad„i” i zakończyć starcie w trzech setach – najpierw Kopyść wybił piłkę po bloku na aut, a w kolejnej akcji przykład z niego wziął Zalewski i metrowi  zwyciężyli 27:25.

Mecz może nie stał na najwyższym poziomie, ale całkowicie zrozumiałe jest, że po świątecznej przerwie forma na chwilę gdzieś ucieka. Tym bardziej zwycięstwo powinno cieszyć – w takich spotkaniach nie wygrywa się umiejętnościami, a przysłowiową głową. To doświadczenie i charakter mają decydujący głos, a triumf w takich warunkach dodatkowo umacnia drużynę. Zawodnicy Metra pokazali, że tego charakteru im nie brakuje.
Kolejną okazję do sprawdzenia się będą mieli już w najbliższą sobotę, kiedy tona własnym terenie podejmą BAS Białystok.

Tekst: Daria Mikołajczak

Polub i udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

FACEBOOK
INSTAGRAM