Metro z punktem po starciu z Legią

Siatkarze KS Metro odnotowali pierwszą w tym sezonie porażkę w ligowych zmaganiach. W sobotnich derbach – rozgrywanych tym razem na własnym parkiecie – ulegli drużynie Legii Warszawa 2:3 (25:21, 20:25, 21:25, 25:23, 6:15).

Set otwarcia przyniósł sporą dawkę  twardej walki po obu stronach siatki, jednak szczęście od początku sprzyjało gospodarzom, którzy po bloku na Tomaszu Obuchowiczu szybko objęli prowadzenie 5:1. Później Legioniści poprawili swą grę, natomiast w szeregach Metra pojawiły się pojedyncze błędy, co poskutkowało remisem 9:9. Wyrównany wynik nie utrzymał się jednak zbyt długo – po dwóch skutecznych atakach Kamila Krajewskiego miejscowi odskoczyli na 14:11. Mimo niezłej gry w obronie, goście mieli problem ze skończeniem własnych akcji. Gdy efektownym blokiem na skrzydle popisał się Michał Gregorowicz, ich straty sięgały już pięciu oczek – 17:12. Dość bezpieczny dystans punktowy wystarczył Metrowym, by spokojnie rozstrzygnąć losy premierowej partii na swoją korzyść, a zakończył ją wybiciem po bloku Maciej Ostaszyk – 25:21.

fot. Anna Klepaczko / LUMIKA / KS Metro Warszawa

W drugim secie sytuacja zdecydowanie się odwróciła. Co prawda początkowo skuteczne ataki z obu stron dały remis po trzy, jednak później to Wojskowi dyktowali warunki gry. Z każdą minutą coraz groźniejsi na skrzydłach byli Arkadiusz Żakieta i Paweł Pietkiewicz. Trenerski duet Lubiejewski-Walendzik szukał sposobu na poprawę postawy swoich zawodników, ale ani przerwy na żądanie ani pojawienie się na boisku Pawła Szczepaniaka, Kamila Graczyka i Marcina Janusa, nie przyniosły spodziewanych efektów. Po kolejnym ataku Pietkiewicza straty siatkarzy Metra wynosiły już siedmiu oczek – 11:18. Choć w samej końcówce udało im się je zmniejszyć (19:22), to przyjezdni bez większych problemów zdołali utrzymać korzystny rezultat i  jeszcze jedną akcją z Pietkiewiczem w roli głównej zakończyli partię wynikiem 20:25.

Trzecia odsłona, mimo świetnego rozpoczęcia Metra od dwóch punktów zdobytych po zagrywce Mateusza Cackowskiego, szybko przybrała obraz seta drugiego. Liczne błędy miejscowych sprawiły, że w okamgnieniu ich straty urosły do siedmiu punktów – po autowym ataku  Graczyka na tablicy wyświetlał się wynik 8:15.  W szeregach gospodarzy wyraźnie brakowało lidera, który wziąłby ciężar gry na swoje braki. Próbował to zrobić Szczepaniak, który jednak nie wrócił jeszcze do pełni sił po przebytym przeziębieniu. Na tym etapie spotkania koncert gry zaliczył Żakieta, do którego kierowana była większość wystaw. To właśnie on skutecznym atakiem zakończył trzecią partię, dając swojej drużynie zwycięstwo 25:21.

fot. Anna Klepaczko / LUMIKA / KS Metro Warszawa

Kolejny set mógł okazać się ostatnim, jednak miejscowi poświęcili wszystkie siły, by do tego nie dopuścić. Jedno jest pewne – emocji w tej partii nie brakowało. Odbiór widowiska zakłócała jedynie stosunkowo duża ilość zepsutych zagrywek. Mniej więcej do połowy seta minimalnie lepsi byli siatkarze z Ursynowa, ale już w drugiej fazie po bloku i asie serwisowym Żakiety  goście odskoczyli na 2 oczka – 17:19. Kolejne trzy akcje po zawziętej grze przyniosły punkty gospodarzom, dzięki czemu ich położenie poprawiło się dość znacząco. Do końca partii trwała już zażarta walka, jednak przy stanie 24:23 Wojskowi nie poradzili sobie z zagrywką Rafała Berwalda, w związku z czym musieli pogodzić się z faktem, że nie wywiozą z Dereniowej pełnej puli punktów.

O tie-breaku natomiast zawodnicy Metra pewnie szybko będą chcieli zapomnieć, ponieważ już od pierwszej piłki nie układał się on po ich myśli. Zaczęło się od prowadzenia podopiecznych trenera Mateusza Mielnika 5:1, a później Metrowi stracili w jednym ustawieniu aż sześć oczek – 2:11. Mieli ogromne problemy ze skończeniem własnych akcji – ich ataki były albo podbijane albo blokowane. W tie-breaku z reguły nie ma miejsca na taką postawę, bo najczęściej brakuje czasu na odrobienie strat, a w tym konkretnym przypadku zawodnicy Legii skrzętnie wykorzystywali każdą kontrę. Spokojnie więc dograli spotkanie do końca, a zakończył go wybiciem po bloku Bartosz Stępień – 6:15.

fot. Anna Klepaczko / LUMIKA / KS Metro Warszawa

Mimo podziału punktów w tym meczu, zawodnicy KS Metro Warszawa z dorobkiem dziewięciu oczek zdołali utrzymać pozycję lidera w ligowej tabeli. Należy jednak wziąć pod uwagę, że ze względu na sytuację epidemiologiczną nie wszystkie zespoły naszej grupy mogły rozegrać do tej pory komplet spotkań. Kolejne stracie przed siatkarzami z Ursynowa już w najbliższą sobotę – 24 października, kiedy to w Grodzisku Mazowieckm zmierzą się z drużyną tamtejszej Sparty. Spotkanie to zaplanowano na godzinę 18.00.

Relacja: Daria Mikołajczak
Zdjęcia: Anna Klepaczko / LUMIKA / KS Metro Warszawa

Polub i udostępnij:
FACEBOOK
INSTAGRAM