Metro prowadzi w rundzie play-off! Cel na weekend? Dopiąć swego już w sobotę.

Miniony weekend okazał się bardzo szczęśliwy dla siatkarzy KS Metro Warszawa, którzy w ramach 1. rundy fazy play off rozgrywek o mistrzostwo drugiej ligi podejmowali na własnym boisku drużynę Bestios Białystok. Stołeczni, prezentując naprawdę solidną siatkówkę, odnieśli dwa cenne zwycięstwa (3:1,3:0) i są już o krok od awansu do kolejnej rundy.

Spotkanie rozpoczęło się od wyrównanej walki, ale tylko do stanu 6:6. Później gospodarze maksymalnie skupili się na grze i skrupulatnie wykorzystując każde potknięcie przeciwników, dopisywali do swojego dorobku punkt za punktem. W efekcie po nieudanym serwisie Jakuba Makara zakończyli partię z ogromną przewagą aż 10 oczek.

W kolejnej odsłonie – najbardziej wyrównanej – zawodnicy obu drużyn zaserowowali kibicom porcję naprawdę dobrej siatkówki. Na początku delikatnie prowadzili siatkarze z Białegostoku, jednak później wynik odwrócił się na korzyść gospodarzy, którzy przez moment prowadzili nawet czterema oczkami – 14:10. Potem szanse się wyrównały, a gdy przy stanie 24:22 Makar pokusił się o asa serwisowego, zrobiło się naprawdę nerwowo. W kolejnej akcji po przerwie na żądanie trenera Szczuckiego posłał jednak piłkę na aut, w konsekwencji czego jego drużyna przegrywała już 0:2.

fot. Anna Klepaczko / LUMIKA / KS Metro Warszawa

Trzecia partia przyniosła ze sobą najwięcej emocji. W pewnym momencie stołeczni prowadzili już 18:12 i wydawać się mogło, że spokojnie kroczą po zwycięstwo bez straty seta. Wtedy jednak do ich gry wkradło się rozkojarzenie, a błędy własne sprawiły, że rywale złapali kontakt – 18:17. Gdy gospodarze opanowali sytuację i atakiem Pawła Szczepaniaka wywalczyli pierwszą piłkę meczową przy stanie 24:21, BESTIOS jeszcze raz zerwał się do boju. Ta walka się opłaciła – przyjezdni doprowadzili do wyrównania, a gra jeszcze długo toczyła się na przewagi. Gdy na tablicy wyświetlał się remis po 30, w polu serwisowym stanął Adam Zaręba, który pokusił się o 2 punkty bezpośrednio z zagrywki, co ostatecznie dało jego drużynie wygraną w tym secie. 

Jak się później okazało, było to tylko odroczenie wyroku, ponieważ w czwartym secie do głosu doszły podrażnione ambicje miejscowych. Uporzadkowali oni swoją grę, skupili się na celu i bez zbędnego owijania w bawełnę spokojnie i pewnie zwyciężyli do 17, a najbardziej wartościowym zawodnikiem spotkania wybrany został atakujący Metra, Paweł Szczepaniak.

W drugim spotkaniu trener Szczucki postawił na inny skład niż dzień wcześniej – szansę na grę otrzymali Lubiejewski, Berwald oraz Kamiński. Walka w tej partii od początku do końca toczyła się pod dyktando gospodarzy. Metrowi po kąśliwych zagrywkach Troczyńskiego zaczęli od czteropunktowej przewagi i z upływem czasu tylko ją powiększali. Rywale nawet przez moment nie byli w stanie im zagrozić i ostatecznie ulegli do 16.

fot. Anna Klepaczko / LUMIKA / KS Metro Warszawa

 Drugą odsłonę stołeczni również rozpoczęli od prowadzenia – 4:1. Tym razem jednak zawodnicy z Białegostoku zachowali więcej czujności. Na boisku dwoił się i troił Bartłomiej Czerepuszko, który wcześniej zmienił Janusza Ignaciuka. Podopieczni trenera Topolańskiego odrobili straty, a później nawet zdołali odskoczyć na 2 oczka – 13:11. Potem jednak zaczęli tracić punkty seriami, a gospodarze odzyskali kontrolę nad wynikiem. Metrowi dość szybko wywalczyli piłkę setową i to ze sporą przewagą – 24:19. BESTIOS odrobił jeszcze 3 oczka ( w tym 2 z zagrywki) i na moment znów zrobiło się nerwowo, ale trener Szczucki, chcąc uniknąć powtórki z poprzedniego dnia, dwukrotnie poprosił o czas, dzięki czemu jego zawodnicy w końcu wyprowadzili regularną, skuteczną akcję i zwyciężyli do 22.

Ostatni set dwudniowej rywalizacji stał na najniższym poziomie – pełen był zepsutych zagrywek, prostych błędów oraz szarpanej gry. Metrowi utrzymywali 2-3 punkty przewagi, ale gdy w połowie partii pojawiły się u nich problemy ze skończeniem ataku, goście niespodziewanie objęli prowadzenie 16:15. Był to jednak tylko chwilowy przestój miejscowych, którzy w końcówce zdołali jeszcze wykrzesać z siebie odrobinę koncentracji. Wywalczyli piłkę meczową przy stanie 24:21 i tym razem wykorzystali ją przy pierwszym podejściu, stawiając szczelny dwublok Ostaszyk-Troczyńsi. Nagroda MVP powędrowała w ręce Mateusza Cackowskiego, który zasłużył na słowa uznania za świetną postawę również w pierwszym meczu.

Teraz rywalizacja przenosi się do Białegostoku, gdzie już w najbliższy weekend siatkarze Metra będą mieli dwie szanse na to, by awansować do kolejnej fazy rozgrywek. Postawa zawodników napawa optymizmem, bo prawdopodobnie tak dobrej formy w tym sezonie jeszcze nie prezentowali. Sobotnie, i ewentualne niedzielne spotkanie, zostanie rozegrane w Białymstoku o godzinie 17:00.

fot. Anna Klepaczko / LUMIKA / KS Metro Warszawa

Relacja: Daria Mikołajczak
Zdjęcia: Anna Klepaczko / LUMIKA / KS Metro Warszawa

Polub i udostępnij:
20
FACEBOOK
INSTAGRAM